piątek, 31 października 2014

Trochę szczęścia

Pytanie brzmi - czy każdy zasłużył na trochę szczęścia?
Jeżeli nie - dlaczego?
Jeżeli tak - czym ono jest?
Czymś niespodziewanym? Uśmiechem otrzymanym od nieznajomego na ulicy? Powodzeniem? Dniem bez zmartwień? Chwilą zapomnienia? Ciepłym słowem? Poczuciem przynależności, bycia dla kogoś ważnym?
Skąd mamy wiedzieć że właśnie otrzymaliśmy odrobinę szczęścia?
Każdy przyjemny gest, każde dobre słowo, przychylne spojrzenie, moment którym można się napawać, odchodzi w zapomnienie. Mija okrutnie szybko, a kiedy już się oddala, pozostawia pustkę.
Bywa.
Szczęście możemy podarować bardzo łatwo, nie wymaga to od nas wysiłku, ale czy warto? Nie warto. Ludzie nie doceniają szczęścia. Chcą cięgle więcej i więcej, nie zwracając uwagi na nic. Wszystkiego im brakuje.
Bywa.
A ja mimo wszystko nie chcę szczęścia od przypadkowych osób. Takie szczęście jest... Bezwartościowe. Chwilowe. Niepełne. Niesatysfakcjonujące.... Puste. Niewiele osób może dać takowe całkiem pełne. Niewiele, ale istnieją. Rzadko to zauważają.
Bywa.
A ja odnalazłam moje małe szczęścia.





niedziela, 12 października 2014

Słodkie nadzieje

Wiecie co? Odkryłam Amerykę!
Nadzieje okazują się złudne.
Cóż!
Mimo wszystko trzeba żyć nadal, nie? Mam pytanie - po której straconej nadziei traci się ochotę na kolejną? Człowiek to jednak głupia istota, nie ma co ukrywać. Właściwie gdyby nie nadzieja to po co byśmy żyli? Mamy nadzieję że jutro wyjdzie słoneczko, że dostaniemy dobrą pracę, że utrzymamy się na stanowisku, że coś nam się uda, że ktoś nas doceni, że... że wszystko. Czy można powiedzieć, że na nadziei opiera się nasza egzystencja? Przecież obok planów, celów, aspiracji... Obok tego całego życiowego fundamentu nieprzerwanie i nieugięcie stoi nadzieja. Być może to ona jest fundamentem?
Ostatnio znów ktoś stwierdził przy mnie - "Nadzieja matką głupich."
A wiecie co? Wcale nie!
Jest matką nas wszystkich. Czasami tylko brak jej instynktu macierzyńskiego i źle człowieka doświadcza, a w końcu opuszcza. Ale wszyscy rodzimy się z nadzieją. Także, drodzy powielacze życiowych mądrości, też urodziliście się głupi.
To tyle.


czwartek, 2 października 2014

Coś wspaniałego

Mam ochotę na coś wspaniałego.
Właściwie, no kto nie ma? Gdyby tak spełniło się choć jedno z moich marzeń, którekolwiek. Na razie tylko pracuję nad ich spełnieniem, wylewam siódme poty, opłaci się? Zobaczymy. Polecam wszystkim pracę nad spełnieniem marzeń, nawet jak Wam się nie uda, nie będziecie mieli do siebie żalu. Ja mimo wszystko nie mam.
A teraz wpadam w trans.
Sypka Warszawa.
Kocham tę piosenkę.
Po prostu muszę ją śpiewać.
Jeżeli nie chce Ci się szukać, jest tutaj.