poniedziałek, 19 stycznia 2015

Nowa

Nowy rok, nowe życie, nowe znajomości, nowe wspomnienia, nowe możliwości, nowe decyzje, nowe postanowienia, nowe miłości, nowe zdobycze, nowe wygrane, nowe porażki, nowe żale, nowe smutki, nowe radości, nowe słońce, nowy deszcz, nowy (brak) śnieg(u), wszystko nowe...
Czy aby na pewno?
Znów siedzę w pustym pokoju, towarzyszą mi ciągle te same uczucia, nie czuję się starsza, nie czuję się mądrzejsza, nie czuję zmian. Ten rok odszedł ode mnie bez echa, nie zamykając niczego, bo może też niczego nie rozpoczął.
W tym roku postanawiam być otwartą na ludzi.
Trzeba w końcu zacząć coś robić, życie szkołą nie wychodzi na dobre.
Rada na przyszłość - nie przeprowadzajcie się na wieś, jeżeli mieszkacie w mieście.
Jest cicho, ale po tygodniu bezczynnego siedzenia w domu chce się wyjść do kina.




piątek, 31 października 2014

Trochę szczęścia

Pytanie brzmi - czy każdy zasłużył na trochę szczęścia?
Jeżeli nie - dlaczego?
Jeżeli tak - czym ono jest?
Czymś niespodziewanym? Uśmiechem otrzymanym od nieznajomego na ulicy? Powodzeniem? Dniem bez zmartwień? Chwilą zapomnienia? Ciepłym słowem? Poczuciem przynależności, bycia dla kogoś ważnym?
Skąd mamy wiedzieć że właśnie otrzymaliśmy odrobinę szczęścia?
Każdy przyjemny gest, każde dobre słowo, przychylne spojrzenie, moment którym można się napawać, odchodzi w zapomnienie. Mija okrutnie szybko, a kiedy już się oddala, pozostawia pustkę.
Bywa.
Szczęście możemy podarować bardzo łatwo, nie wymaga to od nas wysiłku, ale czy warto? Nie warto. Ludzie nie doceniają szczęścia. Chcą cięgle więcej i więcej, nie zwracając uwagi na nic. Wszystkiego im brakuje.
Bywa.
A ja mimo wszystko nie chcę szczęścia od przypadkowych osób. Takie szczęście jest... Bezwartościowe. Chwilowe. Niepełne. Niesatysfakcjonujące.... Puste. Niewiele osób może dać takowe całkiem pełne. Niewiele, ale istnieją. Rzadko to zauważają.
Bywa.
A ja odnalazłam moje małe szczęścia.





niedziela, 12 października 2014

Słodkie nadzieje

Wiecie co? Odkryłam Amerykę!
Nadzieje okazują się złudne.
Cóż!
Mimo wszystko trzeba żyć nadal, nie? Mam pytanie - po której straconej nadziei traci się ochotę na kolejną? Człowiek to jednak głupia istota, nie ma co ukrywać. Właściwie gdyby nie nadzieja to po co byśmy żyli? Mamy nadzieję że jutro wyjdzie słoneczko, że dostaniemy dobrą pracę, że utrzymamy się na stanowisku, że coś nam się uda, że ktoś nas doceni, że... że wszystko. Czy można powiedzieć, że na nadziei opiera się nasza egzystencja? Przecież obok planów, celów, aspiracji... Obok tego całego życiowego fundamentu nieprzerwanie i nieugięcie stoi nadzieja. Być może to ona jest fundamentem?
Ostatnio znów ktoś stwierdził przy mnie - "Nadzieja matką głupich."
A wiecie co? Wcale nie!
Jest matką nas wszystkich. Czasami tylko brak jej instynktu macierzyńskiego i źle człowieka doświadcza, a w końcu opuszcza. Ale wszyscy rodzimy się z nadzieją. Także, drodzy powielacze życiowych mądrości, też urodziliście się głupi.
To tyle.


czwartek, 2 października 2014

Coś wspaniałego

Mam ochotę na coś wspaniałego.
Właściwie, no kto nie ma? Gdyby tak spełniło się choć jedno z moich marzeń, którekolwiek. Na razie tylko pracuję nad ich spełnieniem, wylewam siódme poty, opłaci się? Zobaczymy. Polecam wszystkim pracę nad spełnieniem marzeń, nawet jak Wam się nie uda, nie będziecie mieli do siebie żalu. Ja mimo wszystko nie mam.
A teraz wpadam w trans.
Sypka Warszawa.
Kocham tę piosenkę.
Po prostu muszę ją śpiewać.
Jeżeli nie chce Ci się szukać, jest tutaj.



poniedziałek, 22 września 2014

Droga donikąd

Każdy w życiu przechodzi moment załamania.
Zwątpienia.
Każdy, prawda?
Tak jak ja teraz.
Mówi się o toksycznych znajomościach, związkach, o ludziach, którzy wprawiają w zły nastrój, którzy wnoszą więcej złego niż dobrego, przestrzega się przed takimi kontaktami, radzi jak z nimi zakończyć, ale może to wcale nie jest takie łatwe?
Uzależnienie?
Myślisz, a może to ja jestem ten zły? A może to ja ciągle ranię? Może ja nie umiem się odpowiednio zachować?
Ach, Martynko, wywody iście filozoficzne.
A dzisiaj dzień deszczowy, szaro i ponuro, a mimo wszystko wcale nie tak źle jak by się wydawać mogło. Deszcz też może wprawiać w dobry nastrój, na szczęście mnie wprawił, kwestia przypadku. Lubicie deszcz? Ja nie. Wiem jednak, że deszcz jest potrzebny. Pozwala zrozumieć, jak wielką wartością jest słońce. Bo zawsze, choćby nie wiem jak długo padało, zawsze mamy pewność, że słońce się pojawi. Im dłużej pada tym bardziej je doceniamy, czyż nie? To tak jak ze szczęściem. Im dłużej trwa smutek, tym cenniejszy jest każdy moment szczęścia.
I tego się trzymajmy.
A tak na marginesie - słońce, pozwalam ci już wyjść. Wyjdź dla mnie.



niedziela, 21 września 2014

Porozmawiamy?

Dzień jak co dzień, nie?
Budzisz się i: "O, niedziela!
O, kolejny tydzień minął.
O, znów pada deszcz.
O, świeci słońce.
O, ptaki śpiewają.
O, dziwnie cicho.
O, jak wcześnie.
O, mogę tyle spać?
Spójrz, tyle dzieje się dookoła, tyle się zmienia, tyle jeszcze można zauważyć, z tylu rzeczy się cieszyć. Cieszysz się?
Niedziela jest o tyle trudnym dniem, że trzeba się zebrać i ogarnąć lekcje, tudzież w ramach ewentualności pouczyć, no jak kto woli. Osobiście podziwiam ludzi, którzy potrafią zmobilizować się w piątek czy sobotę i przygotować do szkoły/pracy. Zdradźcie mi, jak to robicie? Trzeba się brać za siebie, oj mocno, bo ten rok będzie obwity w nieciekawe niedziele. Hmm, mimo wszystkiego cieszę się, że jutro poniedziałek. W końcu trzeba mieć jakiś kontakt z ludźmi, prawda? Nie wolno się odcinać od świata.
Właśnie.
Porozmawiamy?


Oto ja

Jestem dziewczyną, która zawsze odstawała od reszty. Tak było i jest, i chyba nic tego nie zmieni.
Jestem dziewczyną, która myśli po swojemu.
Jestem dziewczyną, która potrafi śmiać się z siebie.
Jestem dziewczyną.
Jestem sobą.
Blog ten kochany, moje pierwsze własne dziecko, poświęcony zostanie życiu memu arcyciekawemu, fotografii, sztuce, nauce oraz wszystkim innym pierdołom zawracającym moją głowę.


A tak właściwie to zapomniałam. 
Jestem Martynka.